Na pewno kojarzycie projekt filmowy AAF i ich ostatnią produkcję Decay. Postanowiliśmy dowiedzieć się czegoś więcej o Adrianie Smardzu od samego zainteresowanego. Adrian jest jednym z założycieli AAF, a także riderem, którego całkiem niezłe party można zobaczyć w ich produkcjach.

Fot. Daniel Kozicki
Fot. Daniel Kozicki

Opowiedz nam o swoich początkach, jak rozpocząłeś swoją przygodę ze snowboardem? Dlaczego akurat snowboard?

Zacząłem ponad 10 lat temu, raczej jak większość dostałem deskę na prezent, chyba na gwiazdkę. Wstydziłem się jechać od razu na wyciąg i uczyłem się na górkach koło domu. Dlaczego snowboard? Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Spróbowałem, spodobało mi się próbowanie różnych trików, to że wszystko jest inne. Jak zaczynałem nie było wielu snowboardzistów, normalne było że większość jeździ na nartach. Może dlatego właśnie chciałem jeździć na snowboardzie, żeby nie robić tego co wszyscy 🙂

fot. Żabski Production
fot. Żabski Production

Od snowboardu blisko do filmów snow. Jak to się stało, że załapałeś zajawkę filmowania?

Pamiętam, że pierwsze filmy jakie obejrzałem to były „Burning Bridges” i „Lost in Transition”. Mieliśmy w domu kamerę której nikt praktycznie nie używał od kilku lat, więc zrobiliśmy ze znajomymi z niej pożytek i filmowaliśmy triki. Nikt tego nawet na początku nie montował. Fajnie było mieć po prostu uwiecznione wtedy jeszcze na taśmie triki. Często ustawialiśmy kamerę na statywie w jednym miejscu i nagrywała godzinami to, co męczyliśmy akurat na boxie czy rurce. Po zmontowaniu pierwszego skate-editu znajomy mnie zapytał czy nie chciałbym nagrać imprezy „Sunday In The Park” to była chyba 2ga edycja jeszcze w snowparku w miejscowości Ciche. Pierwszą nagrywał „Kamerzysta” z duża kamerą, który normalnie kręcił wesela i to co „stworzył” chłopakom nie bardzo się to spodobało. Wzięliśmy więc naszą kamerę za kilka stówek, dokupiliśmy „fisheye” taki na zatrzaski za grosze i zmontowaliśmy edit. Całkiem fajnie to wyszło. Ludziom się podobał, przede wszystkim klimat editu, muzyka, to że był szybki montaż.

Potem już poleciały kolejne filmy. Pamiętam, że montowałem wszystko co się dało.

W jakich okolicznościach powstało AAF, w sumie czy mógłbyś rozwinąć ten skrót?

AAF to Anonimowe Alternatywne Filmy, a wzięło się to stąd że bardzo często (a na początku praktycznie cały czas) nie podpisywałem filmów, nie chciałem żeby ktoś wiedział, że ja je montowałem. Samo AAF powstało tak naprawdę w momencie jak nabawiłem się kontuzji kolana (zerwane więzadła i rozwalona łękotka), a konkretnie w momencie jak poddałem się w końcu operacji. Jeździłem praktycznie cały sezon bez więzadeł, udało mi się wtedy nagrać demo i wtedy złapałem pierwszych sponsorów na deskę. Dopiero po roku zoperowałem kolano. Przez okres rehabilitacji i powrotu do zdrowia musiałem się czymś zająć i filmowanie było idealną alternatywą dla snowboardu i deskorolki. Kupiłem pierwszą kamerę (właściwie to DSLR) i poleciało. Po niecałym roku od operacji wróciłem do jazdy. Do dzisiaj staram się pogodzić jazdę z filmowaniem, bo nie jest to łatwa sprawa 🙂

fot. Żabski Production
fot. Żabski Production

Po której stronie kamery wolisz być?

Dobre pytanie. Dawniej wolałem być za kamerą jako operator, tam jest mniejsza presja niż po tej drugiej stronie. Jednak trzeba było również zebrać swoje ujęcia i w momencie kiedy wszyscy już wszystko mieli nagrane, musiałem stanąć przed kamerą i nagrać swoje triki. To jest dopiero presja, w momencie kiedy koncentrujesz się na zebraniu materiałów dla wielu riderów i musisz też wziąć pod uwagę to, że sam musisz nagrać też swoje triki. Po kilku produkcjach nauczyłem się, że trzeba być skoncentrowanym na jednym, stąd od kilku sezonów koncentruję się na byciu przed kamerą, niż jako operator. Pomagają mi w tym Daniel Kozicki i Krzysztof Żabski. To oni najczęściej stoją za kamerą po kilka godzin jak ja meczę jakiś wymyślony wcześniej spot. Oczywiście mam duży wpływ na to jaki kadr wybieramy i wydaje mi się, że riderzy ogólnie powinni mieć na to duży wpływ, bo sami wiedzą jak dany trik wygląda na danym spocie i co należy podkreślić w nagraniu.

Jeżeli chodzi o produkcje inne niż snowboardowe to praktycznie zawsze działam jako operator kamery.

fot. Żabski Production
fot. Żabski Production

Ile lat jeździsz na desce, a jak długo filmujesz? Jakie inne sporty uprawiasz? Czy jeździsz na innych deskach, np na longboardzie?

Na desce to już chyba 11 rok? Za kamerą 6ty. Inne sporty? Głównie deskorolka, może jakieś ćwiczenia fizyczne jak bieganie czy siłownia, ale to bardziej pod wzmocnienie kolan i kostek żeby zapobiegać kontuzjom. W głównej mierze oprócz snowboardu, deskorolka. Fajne jest to, że można z niej czerpać dużo inspiracji pod snowboard i odwrotnie.

Co uważasz za swoje największe osiągnięcie snowboardowe… a filmowe?

Snowboardowe, ciężko mi powiedzieć, dawniej celowałem w jakieś super triki, albo wygrane w zawodach, teraz to się trochę zmieniło i bardziej jako osiągnięcia traktuje zrobienie jakiegoś konkretnego spotu. Sam osobiście najbardzej jestem zadowolony z dojechania przerywanych poręczy, ostatni trik z mojego zeszłorocznego partu. Podchodziłem do tego spotu 7 razy, przez 2 sezony i ostatnią próbą udało mi się to nagrać. Też publikacja mojego zeszłorocznego partu na Transworld Snowboarding była bardzo miłą niespodzianką. Nie sądziłem że kiedykolwiek zobaczę tam swoją produkcję.

Filmowe, pewnie to, że się z tego utrzymuje 🙂 mam nadzieje, że filmowe osiągnięcie jest jeszcze przede mną.

sw50 cab 27
fot. Żabski Production

Twoje filmy pełne są streetu, a co powiesz na jazdę w prawdziwym puchu? Też Cię to kręci?

Idealnie trafiłeś z pytaniem, bo w przyszłym roku planuję bardziej pójść właśnie w tę stronę. Ludzie nie widzą na streecie trudności niektórych spotów i trików. Ktoś popatrzy i powie „co w tym trudnego, jedzie po rurce i schodzi z rotacją” A ty jako rider katowałeś numer na switch, którego nikt w Polsce nie robi przez 3 dni, wszedł nie do końca czysto, a i tak cieszyłeś się jak dziecko, że go masz, ale widz nie do końca jest w stanie to zobaczyć, poczuć, jeszcze cię czasami dojedzie w komentarzu, że nieczysto odjechany. W puchu myślę, że jest inaczej, dużo bardziej to oddziałuje na widza. Góry, dużo śniegu, amplituda, kilka rotacji przez głowę. Poza tym tam nie ma miejsca na wiele prób, kilka strzałów na przygotowanym wcześniej kickerze i wiesz co masz nagrane lub nie. Nie da się tego porównać z 5 godzinną batalią na technicznym railu. Dlatego fajnie by to było wymiksować w kolejnym videoparcie 🙂 Dodam jeszcze od siebie, że ja jestem głównie skoczkiem, mógłbym po prostu jeździć od snowparku do snowparku i nagrywać same kickery, ale to przecież nie tylko o to chodzi. Zawsze miałem duży szacunek do ludzi jak np. Kuba Dytkowski, którzy potrafią się odnaleźć na wszystkim na desce.

fot. Daniel Kozicki
fot. Daniel Kozicki

Jaki był pierwszy trik, którego się nauczyłeś… a taki, który sprawił najwięcej trudności?

Pierwsze triki jakie umiałem to Method i bs 180, bs 360. Najwięcej trudności? Z takich podstawowych to chyba fronek, zawsze mam problem żeby go zrobić ładnie z zejściem do swojej nogi, a na switchu jest odwrotnie 🙂

Zdradź nam swoje ulubione snowboardowe: trick, spot, rider, video…

Trik na skoczni Method, na railu ostatnio Sw Fs Blunt. Spot: Superpark Dachstein, Rider: Pat Moore, Video: to może być ciężkie, ale taki all time dla mnie to na pewno DC MTN LAB.

Żabski Production
Żabski Production

Na jakim sprzęcie jeździsz w tym sezonie? I analogicznie; czego używasz do filmowania?

W tym sezonie wygląda na to, że to będzie Nitro. Nitro Good Times (dawniej Swindle) 152 i Nitro Viking 154 , wiązania Union Atlas, buty Vans Implant, albo Sequal. Rękawiczki Howl Savier Mitt , czapki ELM (Snow-City.pl), i gogle Ashbury Bullet. Outwear –  Rip Curl Gum Series (Nils i VDLR ), a większość z tych rzeczy możecie kupić na Skate-Europe.com (andegrand.pl)

Jesteś goofy czy regular? Twoje kąty wiązań…

Goofy, na skocznie 15, -12, na jibb 9 -9

Chciałbym dodać też od siebie podziękowania szczególnie dla Joanny Turskiej, bez niej napewno nie próbowałbym realizować swoich pasji jak snowboard czy filmowanie. Krzysztofowi Żabskiemu i Danielowi Kozickiemu, za materiały foto/video i sypanie spotów do późnych godzin nocnych. Wszystkim sponsorom (Skate-Europe.com, Rip Curl, Vans, Union, Nitro, Elm, Howl (Snow-City.pl), Sebastianowi Stence ze Shred For Life za ogarnianie medialnych akcji i wszystkim znajomym z którymi jeżdzę na desce jednej i drugiej.

fot. Żabski Production
fot. Żabski Production
Previous post

DC SHOES - ROGUE TO MAMMOTH

Next post

Ania Puotka - Chasing the american dream

The Author

Justyna

Justyna