Rayne to kanadyjska firma zajmująca się produkcją decków longboardowych od 2004 roku. Wykonane są one z niesamowitą dbałością o szczegóły i na bardzo wysokim poziomie technologicznym. Zaryzykuję nawet stwierdzeniem, że Rayne wyznacza trendy w konstruowaniu desek i kierunki rozwoju longboardów. Firma  współpracuje z światowej sławy zawodowcami. W skład teamu Rayne wchodzą takie postacie jak Douglas Dalua czy Patrick Switzer – światowa czołówka, każdy kto jeździ na longboardzie powinien znać te nazwiska i myślę, że więcej nie muszę dodawać 😀

Wszystkie deski Rayne wykonane są z drewna bambusowego oraz włókna szklanego. Użycie tych materiałów gwarantuje zwiększoną wytrzymałość przy jednakowym obniżeniu masy, polepsza także odporność na wodę i wydłuża żywotność fleksa.

Pierwszą deske od Rayne miałem pod nogami 3 lata temu i był to mój Demonseed… od tego czasu polecam każdemu deski tej firmy. Udało mi się przetestować już sporą gromadkę: Demonseed, Killswitch, Hustler, Vendetta, Nemesis, Hellcat, Rival, Supreme, Amazon i mój aktualny deck Avenger! Z zamiłowania do Rayne Longboards postanowiłem opisać kilka modeli, a ponieważ mam tendencje do rozpisywania się, wpis ten będzie podzielony na serie, w których opisze po dwa lub więcej decków.

DEMONSEED

Length-112cm, Width-25,4cm, Wheel Base-88cm

551042_438338092856191_977500710_n

Demonseed to naprawdę bardzo długa deska. Mocowanie typu dropthru i dodatkowo obniżona platforma czynią z niego prawdziwego lowridera. Duży rozstaw trucków i ‚niskie zawieszenie’ zapewniają niesamowitą stabilność,  złapanie speed wobbla na tej desce graniczy z cudem (co ciekawe wheelbase demonseeda jest większy niż w Loaded Bhangra). Deska posiada też concave.

Demonseed przeznaczony jest głównie do freeride’u i downhill’u, sprawdzi się też podczas długiego pushu, co zostało przetestowane przeze mnie na zawodach Longboard Running 🙂 oraz przez ekipę Long Trecks, w której w skład wchodzi Paul Kent i Adam Colton, któremu życzymy szybkiego powrotu do zdrowia :). Demon jest też niezastąpiony podczas nocnych powrotów z imprez, których nie do końca się pamięta 🙂

_MG_7363

Jeśli chodzi o downhill deck ten jest bardzo prosty w obsłudze, szybki, stabilny, nie wymagający dobrej techniki. Ale koniec tego zachwalania. Długość Demonseeda będąca, jakby mogło się wydawać, jego główną zaletą jest też jego największą wadą. Tak długa platforma zmusza do przyjmowania dziwnych pozycji podczas składania się do pozycji downhillowej. Człowiek ma ochotę zaprzeć się tylną nogą o próg, co chyba jest tylko możliwe dla osób wysokich, a taka pozycja nie jest wygodna. Z kolei przyjęcie pozycji, w której tylne kolano jest zablokowane pod przednim, a stopy są blisko siebie, ogranicza możliwość łatwego skrętu. Po przyjęciu takiej pozycji na Demonseedzie zostaje miejsce dla jeszcze jednej osoby, może tandem? 🙂

Freeride na tym decku jest całkiem przyjemny, bardzo łatwo wykonuje się na nim wszystkie slajdy z podparciem. Jest też bardzo stabilny podczas ślizgu. Standup slide na demonie wychodzą naprawdę dobrze. Z czasem jednak zaczęło przeszkadzać mi to, że moje 180-tki są bardzo wolne i brakuje w nich dynamiki. Potrzebna jest także większa prędkość aby wejść w porządny slide.

Podsumowując Rayne Demonseed to deska warta polecenia. Deska jest u mnie do dzisiaj i nie zamierzam się jej pozbywać! Przyda się na stare lata 😀

HUSTLER

Length-98cm, Width-23,5cm, Wheel Base-72cm

IMG_1699

Hustler to bardzo ciekawa pozycja, ale niestety już wycofana z produkcji 🙁 . Pierwszy raz deskę tą miałem pod nogami 4 lata temu, był to Hustler jeszcze ze starą grafiką oraz tylko jedną warstwą bambusa. W nowszej wersji, ze zdjęcia, są dwie cieńsze warstwy.

W desce tej trudno się nie zakochać. Hustler to idealny wybór dla osoby, która chciałaby mieć deskę po prostu do poruszania się po mieście. Jej walory szczególnie zauważą osoby zorientowane w temacie, które miały już parę desek i stawiają pewne wymagania co do sprzętu.

Jazda na Hustlerze z carvingowymi bushingami, przypomina jazdę na fali. Deska niesamowicie pracuje pod stopami, ma bardzo przyjemnego fleksa, co ciekawe jadąc nią po bruku i innych tego typu wynalazkach, nie odczuwa się większego dyskomfortu. Jest ona też niesamowicie skrętna, lekki concave i ostre krawędzie, trzymają stopy pewnie na miejscu. Na Hustlerze można pozwolić sobie na naprawdę szybkie i ostre skręty. Deck ten nada się też do nauki freeride’u i downhillu, z czasem może zacząć przeszkadzać to, że ma za duży fleks.

IMG_0459

Deska ta jest niesamowicie lekka, jej waga to zaledwie 1,29 kilograma. Jest też super cienka, ma 8mm i wydaje się się być też bardzo delikatna. Nie polecałbym jej osobom, które ważą więcej niż 85kg. Myślę, że własnie jej delikatność była powodem wycofania jej z produkcji, sam widziałem pękniętego Hustlera. Jak dla mnie deck ten najbardziej nadaje się dla dziewczyn. Moja lady taką ma, szczególnie do gustu przypadła jej grafika :). Super blat!

Stay tuned, już wkrótce kolejne recenzje desek Rayne’a

 

Previous post

OI MATE! - EP 2/01: HERE WE GO AGAIN

Next post

Co Gniazdo porabia latem? - video

The Author

Tomek

Tomek