Michał Ligocki, Wojtek Pająk, Tomek Wolak i teamowy fotograf Marek Ogień nie odpoczywają. W poszukiwaniu jak najlepszych warunków poza trasami odwiedzają ośrodki w Polsce i na Słowacji.

Pierwszy weekend stycznia 2012 roku wielbiciele freeride’u zapamiętają na długo. W górach w Polsce i na Słowacji rozpoczęła się na dobre długo oczekiwana zima. Członkowie teamu Burn postanowili wykorzystać warunki i już w piątek pojawili się na Kasprowym Wierchu.
Jak relacjonuje Marek Ogień, teamowy fotograf – „Pięknie jest obudzić się rano i widzieć jak pada śnieg za oknem. Nasza euforia i radość trwała jednak do momentu kiedy wyjechaliśmy na szczyt Kasprowego, gdzie przywitały nas dramatyczne warunki pogodowe. Można było poczuć się jak w namiocie bezcieniowym, zero kontrastu, zero widoczności, suma smarów zero zer. To był znak – w poszukiwaniu kadrów, ujęć i puchu musimy jechać gdzie indziej.”
Wybór padł na słowacką miejscowość Donovaly, gdzie ekipa udała się w sobotę rano. Po całym dniu poszukiwań udało się znaleźć polankę z dropami, mini żlebem, odpowiednią stromizną i niezbyt gęstym lasem.
„Chyba większość zdjęć tego dnia zrobiliśmy właśnie w tym miejscu. Wyjechaliśmy ze Słowacji niespełnieni i głodni prawdziwego puchu. Jestem pewien, że z tym teamem uda się zdobyć solidny puchowy materiał foto i video.” – dodaje Ogień.

Więcej informacji na temat wyjazdów teamu Burn znaleźć można na stronie www.teamburn.blogspot.com

Więcej informacji na stronie www.burninsnow.pl.

Previous post

Loud laps z Halldorem!

Next post

Nowy w teamie Monstera

The Author

Justyna

Justyna

No Comment

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*